fbpx
Anna Maria Wiśniewska Publikowanie treści

Masz blokadę przed publikowaniem treści? Oto mój sposób!

Pamiętacie, jak jakiś czas temu pisałam o tym, ile byśmy zrobili, gdybyśmy nie przejmowali się, co powiedzą na to inni ? (Link – http://bit.ly/copowiedza)

Ponieważ wprowadzam w życie nawyk regularnego tworzenia treści eksperckich (bo z miksem różnych nie mam problemu, ale przyszedł czas na zmiany proporcji), przyszło mi do głowy, że mogę pomóc Wam w przełamaniu bariery tworzenia – bariery limitowania się, cenzurowania, bojaźni o to, jak NAS ocenią inni po tym, co napisaliśmy i dlaczego tak źle 😉

Zidentyfikuj swój moment wahania

Zaczęłam zastanawiać się nad procesem, który zachodzi w naszych głowach i kiedy pojawia się chwila blokady. Czy następuje ona podczas klikania “opublikuj”? Nie, zazwyczaj (podkreślam, zazwyczaj) blokadę odczuwamy W MOMENCIE postanowienia stworzenia czegoś lub w samym tego trakcie. Osobiście wielokrotnie doświadczyłam takiego uczucia – kiedy siadałam do opisania tematu zatrzymywałam się w chwili, gdy w MOJEJ OCENIE opisywałam rzecz kontrowersyjną, ciężką, mogącą wzbudzić bardzo szerokie spektrum emocji, które mogłyby być skierowane przeciwko mnie, jako autorce. 

Kiedyś rezygnowałam z takich fragmentów – a jakże, sama miałam problem z tym, co pomyślą inni. Ale z czasem znalazłam metodę, jak obejść to dziwne uczucie, za które odpowiada tylko i wyłącznie moja głowa. I teraz opowiem Ci, jak Ty możesz sobie z takim uczuciem poradzić.

Zagraj w grę

Otóż musisz umówić się ze sobą, że każdą treść, jaką stworzysz, tworzysz do szuflady. Że nikt tego nie przeczyta, nie obejrzy. Piszesz, malujesz lub nagrywasz go po to, aby wyrazić siebie, dać upust emocjom, uzewnętrznić się – nawet, jeśli są to treści eksperckie. 

Po co tak? Abyś zdjął z siebie presję bycia przez kogoś ocenionym. Aby Twoje treści były całkowicie zgodne z Tobą, abyś mógł wypracować swój własny styl wypowiedzi niezależny od czyjejkolwiek opinii. Abyś poczuł się bezpiecznie – bo kiedy czujesz się bezpiecznie, nie jesteś w stresie, nie wytwarza się tak zabójczy kortyzol, za to myśli płyną swobodnie, a Ty jesteś bardziej kreatywny. Wspaniałe warunki do tworzenia świetnych treści!

Czy to nie zabije ducha tworzenia? Co z grupą docelową – skoro masz pisać do siebie, to jak masz pisać pod persony?

Pamiętaj, że to tylko ćwiczenie, które czemuś służy. Jest to jeden z trików dla twórców, który pozwala odblokować to, co zatkane. Ma prowadzić Cię do celu, jest środkiem, za pomocą którego go osiągniesz. Pisząc myśl o swojej grupie docelowej, ale zagwarantuj sobie spokój ducha mówiąc sobie, że nie przeczyta tego nikt prócz Ciebie.

Victoria! I co dalej?

Napisałeś już ten tekst, nagrałeś wideo, w sumie fajnie, poszło łatwo, bo nikomu go nie pokażesz, jest dla Ciebie, podoba Ci się, dobrze wyszedł. Dobra robota!

A więc teraz masz do wyboru dwie drogi – jedna na kamikadze, a druga na rozważnego:

  1. wrzucasz go bez dłuższego zastanawiania, zanim pojawi się wahanie ;),
  2. dajesz mu (sobie) czas na “dojrzenie”.

Uwaga – dojrzenie nie oznacza zmian w treści. Ona jest taka jak powinna być, nic z niej nie wycinaj, chyba, że przecinki 😉

Dojrzenie polega na zaakceptowaniu swojej treści taką, jaka jest. Miłym uczuciu, że zrobiło się coś znaczącego. Może także polegać na podesłaniu tego zaufanej osobie, jeśli poczujesz taką potrzebę. Zwykle poklepanie po ramieniu, rozwianie naszych wątpliwości czy uznanie ich za bezzasadne (czyt. kopniak dla zdrowotności) dodaje wiatru w skrzydła. 

Dlatego zachęcam, aby podjąć się wyzwania metaforycznego “pisania do szuflady”. Warto sprawdzić, czy zadziała, czy to się nam sprawdzi. Jeśli nie – szukać innej metody. Trzymam kciuki!

PS. Mam też w planach napisać co zrobić, by po opublikowanej treści ktoś nie podciął nam skrzydeł – dajcie znać, czy chcecie dalszy ciąg.

Anna-Maria Wiśniewska

Przewiń do góry