opis social media Anna-Maria Wiśniewska

Co mówi o Tobie Twój opis?

Wbrew pozorom nie będzie to quiz, ani też żadne inne czary. Opis jest jednym z narzędzi, które możemy wykorzystać do budowania wizerunku w social media, a jednak wiele osób go ignoruje, albo też wypisuje tam jakieś bzdury, które nie mówią absolutnie niczego. Tytuł tego artykułu brzmi „Co mówi o Tobie Twój opis?” – dlatego, że może powiedzieć wiele – czym wygrasz, albo także nie powiedzieć nic, co ostatecznie też jest w jakiś sposób znaczące. Jeśli chcesz dowiedzieć się, jak możesz wykorzystać opis do budowania swojej marki, a – co za tym często idzie – zwiększenia sprzedaży, zapraszam dalej.

Gdzie są te opisy?

Jest ich kilka, w zależności od serwisu. Po jednym mają np. Instagram, LinkedIn, YouTube, Twitter. Na Facebooku natomiast dysponujemy:

  1. opisem na profilu, tzw. prezentacją,
  2. krótkim opisem na fanpage’u,
  3. długim opisem na fanpage’u,
  4. opisem na grupie.

I ta właśnie wielość może powodować, że się nam nie chce i:

  • zostawiamy te miejsca puste,
  • wrzucamy co popadnie,
  • kopiujemy nudny opis ze swojej strony albo ulotki…

i zapominamy o całej sprawie, bo przecież „uzupełnione!” 😉 . Niestety, naprawdę rzadko spotykam się z dobrymi, konkretnymi opisami, które np. zaraz po zdjęciu w tle (FB) czy nagłówku (LI) są główną informacją o nas. Ale dobra wiadomość jest taka, że wszystko można poprawić!

Co mówi o Tobie Twój opis?

No właśnie, tak naprawdę – co? Sprawdź to teraz. Czy w ogóle pamiętasz, co tam jest zamieszczone? 🙂 „Ania, ja to uzupełniałem 3 lata temu jak zakładałem Facebooka, LinkedIna!”… Ech. No i właśnie. Opis powinien być – jak i z resztą nasza działalność – rewidowany na bieżąco! Nasz biznes się zmienia, MY się zmieniamy, nasze cele i priorytety także. Ja się tutaj tak wymądrzam, ale wstyd się przyznać, że sama kiedyś padłam ofiarą własnego niezupdate’owanego opisu, kiedy napisał do mnie klient pytając o coś, od czego świadczenia już odchodziłam. Nie chcę budować swojego obrazu jako kogoś kto ma wszystko doskonałe. Tak, nawet mnie się zdarza 😉 Dlatego to rozumiem! Ale uczulam i przypominam, aby nie pojawiły się sytuacje trudniejsze albo krępujące.

Czego absolutnie unikać?

Wszystkiego, co nudne, sztampowe, nieprecyzyjne, zbytnio ogólnikowe, głupie, niepoważne. A – najważniejsze – skupione tylko na TOBIE. Dlatego odpuść sobie wszystko, co brzmi jak:

“Jesteśmy firmą z 20-letnim doświadczeniem….”

“Jesteśmy liderami w branży…”

“Wielokrotnie nagradzani….”

“Kompleksowa obsługa…”

Oczywiście – aby była jasność – takie informacje mogą znaleźć się w opisie, ale na szarym końcu i jeśli w ogóle czujesz, że NAPRAWDĘ MUSISZ to wpisać, bo jeśli nie – możesz sobie spokojnie odpuścić.

Jak powinien wyglądać dobry opis?

Oczywiście, sposobów na napisanie dobrego opisu jest mnóstwo. Sama mogłabym podać kilka, jednak zdecydowałam się skupić na takim, który daje świetne efekty i łatwo go skonstruować.

Na samym początku zastanów się, jaki skutek chcesz wywołać swoim opisem. Czy chcesz po prostu poinformować, czym się zajmujesz? A może pójść o krok dalej i zaciekawić, wzbudzić zainteresowanie? A może zachęcić do napisania wiadomości? Do przejścia na swoją stronę? Wszystko to jest możliwe. Nawet sprzedaż

Wiesz, czym jest elevator pitch? Jest to około jednominutowy tekst, który mówisz, gdy ktoś się Ciebie zapyta, czym się zajmujesz. Jak mówi legenda, nazwa wzięła się od tego, że jedynym sposobem, aby móc porozmawiać z właścicielami największych biznesów, było wejście z nimi do jednej windy, która jechała na sam szczyt wieżowca, gdzie ów przedsiębiorca miał biuro. Winda jechała szybko, więc interesant miał minutę, aby zaciekawić swoim pomysłem.

Dzisiaj taki elevator pitch stosuje się najczęściej podczas networkingów, jakichś krótkich spontanicznych wypowiedzi. Ale ja – z ręką na sercu – mogę porównać konstrukcję takiego pitcha do opisu w social media.

Jaka jest charakterystyka obu? Pamiętając o swoim celu, powinieneś stworzyć coś, co jest:

  • krótkie i zwięzłe,
  • podające korzyści, jakie Klient ma dzięki korzystaniu z usług,
  • podające konkretne informacje o Twojej działalności.

Mój elevator pitch wygląda tak:

W 2018 roku przyszła do mnie Klientka – Dyrektor Agencji w Prudential. Powiedziała: “Ania, chciałabym dzięki wypracowanemu wspólnie wizerunkowi pracować mniej, a zarabiać przynajmniej tyle samo, co teraz”.
Po roku od otrzymania ode mnie Strategii budowania wizerunku Klientka ta wróciła do mnie i powiedziała: “Ania, dzięki pracy, którą wspólnie rozpoczęłyśmy, dzisiaj pracuję mniej, a zarabiam więcej niż rok temu”.

Jeśli komuś z Państwa spodobała się taka wizja – zapraszam do współpracy!

Robi wrażenie? Nie mnie oceniać, ale wystarczy, jaki wyraz twarzy i widok rozszerzonych źrenic widzę u słuchających… A o zapytaniach o współpracę nie wspomnę.

Pytanie – dlaczego to tak działa? Bo opowiadam krótką emocjonującą HISTORIĘ. Historię, bo to je właśnie najlepiej zapamiętujemy. A co jeszcze było tu ważnego? Informacja o pomocy. Czyli to, ile zyskała klientka dzięki wspólnym działaniom. Czyli subtelnie podane konkrety.

Jakie wnioski powinieneś stąd wynieść?

Mam wielką nadzieję, ze nasuwają Ci się one same. Ale dla pewności:

  1. Traktuj opisy jako ważny element strategii budowania swojego wizerunku w social media
  2. Ustal cele, jakie ma przynieść tekst
  3. Wykorzystuj każdy z dostępnych opisów, by te cele osiągnąć
  4. Unikaj lania wody i mówienia o sobie
  5. Skup się na kliencie, emocjach, pomocy
  6. Rewiduj opisy regularnie

Aha, i jeszcze jedno

Oczywiście, nie każdy opis musi być krótki. Szczególnie ten „długi opis” na fanpage’u aż się prosi o wrzucenie jakichś dodatkowych informacji, np. o uzyskanych nagrodach czy prowadzonych akcjach CSR. Niektórzy ludzie lubią czytać od deski do deski 🙂 Ale Pamiętaj proszę – takie informacje warto traktować jako uzupełnienie, a nie najważniejszy punkt opisu.

I pamiętaj o formatowaniu! Nikt się nie przebije przez ścianę tekstu, a o tym pisze w tekście “Długość ma znaczenie”.

To wszystko, o czym mówiłam wyżej, oczywiście możesz przepracować w mojej książce „Twój wizerunek w social media. Workbook & Terminarz”. Zachęcam, podobno pomogła już niejednej osobie 🙂

Przewiń do góry