fbpx

Groch, mydło i powidło marketingu, czyli ustrzeż się błędów w promocji

stm
Kiedy rozpoczynasz swój biznes to – wiadomo – chcesz, aby jak najszybciej się rozwinął, nabrał wiatru w żagle, aby dowiedziało się o nim jak najwięcej osób. I aby od Ciebie kupowali. Nic w tym dziwnego, tak działa handel. Ale droga na skróty, chęć przyspieszenia niektórych naturalnych procesów, to zły kierunek. I jak widzę zachowania niektórych przedsiębiorców, to mam ochotę powiedzieć: quo vadis?

Byle więcej…

Social media są takim miejscem, które – na pierwszy rzut oka – przyjmą wszystko. Niestety myśl ta przyświeca wielu e-marketingowo nieświadomym osobom, które, chcąc wypromować siebie, swój biznes albo jakoś zaskoczyć swoich klientów, pakują na swoje strony firmowe wszystko, co tylko się da. Przykład? Proszę bardzo:
 voucher
Może znajdą się osoby, które stwierdzą, że żadnego faux pas tu nie ma, ale ja zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Dlaczego? Otóż:
  • Twoja strona w social mediach to Twoja świątynia (zaraz po Twojej www, jeśli ją masz). Aby budować wizerunek Twój i Twojej marki, treści powinny być właściwe, dopasowane, dobrane i… na temat!
  • wyobraź sobie, że dajesz komuś swoją wizytówkę, na której, prócz Twojej działalności, jest jeszcze informacja o ogrodniku, usługach dentystycznych i wylewce betonu – tak w prezencie. Obojętnie, czym się zajmujesz, takie zestawienie, nawet w celach obdarowania czymś klienta, jest po prostu pozbawione sensu i stawia Cię w złym świetle – jako osoby, która nie wie, jak prowadzić biznes. Poza tym wprowadza dezinformację.
  • usługi wysoce profesjonalne i biznesowe, jak fakturowanie, nie powinny być zestawiane z takimi branżami, do jakich należy makijaż, fitness, masaże. Chyba, że klientką firmy fakturującej jest makijażystka, ale nie o tym tu mowa. Tak samo ja nie wyobrażam sobie, aby na mojej stronie, która uczy o social mediach nagrodą/prezentem był voucher na męskie doradztwo wizerunkowe, czym zajmuje się mój luby (mimo że, jeśli bardzo się postarać, można znaleźć połączenie: social media – promocja – dobry wizerunek – wizerunek online – wizerunek offline). Ale dla mnie jest to – wciąż – zbyt odległe.

W takim razie, co można, a czego warto unikać?

No cóż, granica jest naprawdę subtelna. Przede wszystkim, aby nie narazić się na śmieszność, radziłabym:

  1. Zastanowić się, jaki związek ma moja działalność z tym, co chcę zareklamować/ofiarować na mojej stronie
  2. Jeśli na szybko nie jesteś w stanie logicznie połączyć tych dwóch kwestii – odpuść sobie.
  3. Warto natomiast łączyć coś, co ma silny wspólny mianownik, np. Ty zajmujesz się szyciem i sprzedażą ubrań, a coś, co chcesz wręczyć, to właśnie makijaż – można dzięki temu sprawić, że każda kobieta będzie wyglądać zjawiskowo. Albo to, co robiłyśmy już nie raz z Kamilą Czarnomską z Trening Kariery – jej metamorfoza CV i moje metamorfoza profilu na LinkedIn.
A jeśli wciąż masz wątpliwości – po prostu pytaj. Wiesz, gdzie mnie znaleźć.
Przewiń do góry

Czy zdążysz?
ostatnie sztuki mojej książki!

Zaufanie jest walutą przyszłości, dzięki której realizujesz swoje cele. 

Zaufanie wielu możesz zdobyć, jeśli będziesz umiejętnie budował swoją markę osobistą.

Moja książka „Wizerunek w social media” jest przewodnikiem, który przeprowadzi Cię przez cały proces. Zostały ostatnie sztuki, a nie będzie trzeciego wydania.

Sprawdź teraz!