Ten artykuł jest trzecim z cyklu trzech, który odpowiada na pytanie „Marka osobista – czy jest mi potrzebna?”. Zanim go przeczytasz, koniecznie zapoznaj się z częścią pierwszą i drugą. Poprzedni artykuł zakończyło pytanie: czy rezygnując z dzielenia się rzeczami, które mogą negatywnie wpłynąć na nasz wizerunek, nie stajemy się konformistami, którzy przestają mówić o rzeczach istotnych?
Bardzo ważne pytanie.
Jeśli jest coś, co jest dla nas ważne i nie chcemy z tego rezygnować, musimy po prostu pogodzić się z faktem różnych konsekwencji takiej decyzji. Click To TweetMusimy zdawać sobie sprawę, że będą osoby, firmy, które nas przez to nie polubią, nie zdecydują się na współpracę – i to zaakceptować, ale równie dobrze przez swoją wyrazistość możemy przyciągnąć osoby, które mają podobny światopogląd i to jest piękne.
Jakie poczynić dalsze kroki w pracy nad marką osobistą?
Dalej już pozostaje nam być uważnym na to, co robimy, wszędzie – zarówno offline jak i online. Wizerunek jest jeden, niezależnie gdzie, choć możemy ujawniać oczywiście jakieś jego części w zależności od sytuacji, np. w pracy mogą postrzegać nas jako zorganizowanych i zawsze przygotowanych, a na zajęciach z zumby – jako tryskających energią, pozytywnie zakręconych ludzi. Jednak to wszystko łączy nasza osoba. Markę osobistą buduje się przez wytrwałość, uważność, świadomość swoich mocnych i słabych stron, a także odpowiednie komunikaty, które od nas wychodzą, jak wspominałam wcześniej.
Dlatego najpierw warto uporządkować informacje, jakie są o nas w social mediach, w internecie. Sprawdzić, co do tej pory znalazło się na naszych kanałach. Czy są tam rzeczy, które w niekoniecznie dobrym kierunku budują nasz wizerunek?
A kiedy wiemy też, jak z grubsza postrzegają nas inni, co dalej?
Dalej zastanawiamy się, jakie cele mamy tak naprawdę do osiągnięcia i jakie nasze cechy i jakie zachowania mogą nas do tego doprowadzić. I na nich oprzeć swoje komunikaty. Bardzo ważne jest, aby wykorzystywać swoje naturalne talenty, cechy, swoją osobowość, można też pracować nad cechami, które mamy i chcemy je bardziej rozwinąć, natomiast nigdy nie udawać kogoś, kim się nie jest – bo to zawsze wyjdzie na jaw.
Czyli na przykład jeśli nie jesteśmy ekstrawertykami chcącymi być zawsze na świeczniku, nie udawajmy, nie starajmy się na siłę tacy stać i to pokazywać. Może się to skończyć źle pod wieloma względami – z jednej strony odbiorcy mogą się poczuć oszukiwani, a drugiej – można wyrządzić sobie samemu niemałą krzywdę w dążeniu do nieosiągalnego celu – zamiast skupić się na tym, co już faktycznie mamy i jesteśmy w tym dobrzy.
Czy warto wspomóc się serwisem zawodowym, jakim jest LinkedIn?
Zdecydowanie! Ale przede wszystkim warto, aby nie myśleć w sposób stereotypowy – założę konto, aby znaleźć pracę, a potem – o zgrozo – je skasuje. Taki błąd jest efektem myślenia krótkofalowego i nieznajomości możliwości, jakie daje ten serwis. LinkedIn to miejsce, w którym spotykają się ludzie, a co za tym idzie – szanse. To przecież dzięki innym ludziom znajdujemy pracę, prowadzimy działalność, realizujemy jakieś swoje plany, marzenia. A LinkedIn jest pośrednikiem, platformą wymiany wiedzy, opinii i możliwości. Dlatego założyć konto warto, dodawać do kontaktów osoby, które nas interesują, pokazywać swoje mocne strony i szukać szans, które pomogą nam w rozwoju.
A dla osób, które chcą nauczyć się z niego korzystać, przygotowałam dwie ścieżki:
- indywidualnej pracy ze mną w postaci LinkedIn Concierge,
- pracy własnej w postaci kursu online „LinkedIn w 7 krokach”.
Zapraszam!