fbpx
STRAJK: Czy budując wizerunek profesjonalisty mam prawo mówić o poglądach?

STRAJK: Czy budując wizerunek profesjonalisty mam prawo mówić o poglądach?

“Jestem rozczarowany pani zachowaniem…”
Przestaję obserwować Wasz fanpage!”
“Cóż za brak profesjonalizmu! Wciskanie nam swoich poglądów jest nie na miejscu!”

Od chwili wydania wyroku TK w kwestii zakazu aborcji przyglądam się dyskursowi w Internecie. Chyba nie trudno stwierdzić, że społeczeństwo czyli MY, a przynajmniej znaczna jego część, w końcu doszliśmy do granic wściekłości (choć powinno stać się to już dawno i nie chcę tu wchodzić w kwestie patrzenia przez palce na wcześniejsze działania rządu, a także na to, że czas pandemii to idealny czas na różnego rodzaju obostrzenia, bo za roznoszenie wirusa obarczeni zostaną, a jakże, protestujący).

Zdecydowałam się więc omówić panujące już bardzo długo, a wzmożone szczególnie obecnie stereotypowe, jakże mylne spojrzenie na “profesjonalizm”. I to, co profesjonaliście “wypada”. I co profesjonalista “może”. Robię to w konkretnym celu – aby dać siłę niezdecydowanym, a także utrzeć nosa „wielce urażonym”.

Bo tak, drogi urażony… Co ciebie tak RAZI?
Razi cię to, że do BIZNESU nie powinno się mieszać POGLĄDÓW?
Razi cię to, że każdy BIZNES złożony jest z LUDZI?
Razi cię to, że każdy profesjonalista jest CZŁOWIEKIEM?
Razi cię to, że każdy człowiek ma fundamentalne PRAWO do wyrażania siebie i swojego zdania?
Razi cię to, że każdy człowiek wręcz powinien walczyć o rzeczy dla niego ważne, bo inaczej wyprze się swoich ideałów, samego siebie?

A powiedz mi, proszę, nie razi cię już, gdy pijesz kawę ze Starbucksa w tekturowych eko kubkach?
Nie razi cię, gdy kupujesz espadryle, mimo że wraz z każdą kupioną parą jedna para idzie dla potrzebujących dzieci w Afryce?
Nie razi cię również, gdy kupujesz ciuchy od Zalando, które jest pro-LGBTQ+?

Nie?

To albo jesteś hipokrytą, albo nie wiesz, w jakim świecie żyjesz.

czas na pobudkę

Minęły już, a przynajmniej mijają czasy, w których musieliśmy zatajać swoje poglądy w obawie przed utratą klienta czy biznespartnera. Z radością stwierdzam, że szczególnie przez takie wydarzenia, jakich świadkami jesteśmy obecnie, dochodzi do nas, że

PRZEDE WSZYSTKIM JESTEŚMY LUDŹMI.

I w ten sposób mamy się definiować, a na drugim miejscu stawiać to, gdzie czy z kim pracujemy. Dlaczego? Bo kim będziemy, gdy odbiorą nam prawa? Co się stanie z nami, z naszym życiem, naszymi bliskimi? Czy nie walka o to, co istotne, powinna być na pierwszym miejscu?

Jeśli mnie obserwujecie, doskonale znacie moje przekonania, wartości, poglądy. Nie jestem z szarych myszek (ale też nie jestem wiecznie wojującą feministką), ważne są dla mnie – ogólnie – prawa człowieka – tego, który jest uciśniony z jakiegokolwiek względu. Kiedy zamieszczałam posty zachęcające do postaw obywatelskich, do wsparcia tych, którzy tego potrzebują, niejednokrotnie w komentarzach znajdowałam opinie takie jak

“Po co pani się w ogóle na ten temat wypowiada? Takie wartościowe rzeczy pani robi, nie lepiej zostać przy wizerunku profesjonalisty?”

Po przeczytaniu tych bredni odjęło mi mowę. Że co, proszę?! Bezczelny… Czyli rozumiem mam być kukłą, marionetką, która będzie tańczyć, tak, jak ktoś będzie mi grał, tak? Bo jeszcze poczuje się urażony albo, co gorsza, zburzę mu swoimi słowami mój święty obraz profesjonalistki?

Drogi Urażony. Chcę żebyś wiedział, że nie jestem ani Twoją własnością, ani Twoim dzieckiem, ani od ciebie w jakikolwiek sposób nie zależę, abym miała dopasowywać się do twojej wizji mojej osoby. I teraz uważaj – ani ja ani nikt inny. Twoja wizja świata i oczekiwania wobec niego kończą się tam, gdzie zaczyna się moja wizja świata i oczekiwania wobec niego. Jeśli będziesz liczył, że oczekiwania twoje spełnię, to niestety, bardzo się rozczarujesz. Bo „pierwsze primo” – jestem człowiekiem, który walczy o to, co ważne, a dopiero potem jestem osobą, która ma wiedzę w danej dziedzinie. Więc jeśli stanowi dla ciebie problem, jakim jestem człowiekiem, możesz po prostu przestać mnie obserwować w myśl mema, że to nie lotnisko, więc nie musisz ogłaszać swojego odejścia.

STRAJK: Czy budując wizerunek profesjonalisty mam prawo mówić o poglądach? 1

STRAJK: Czy budując wizerunek profesjonalisty mam prawo mówić o poglądach?

Pamiętam, jak 3 lata temu postawiłam mojej społeczności pytanie, czy uważają, że warto wyrażać swoje poglądy w social media, jeśli prowadzi się biznes (oczywiście pytałam w celu weryfikacji odpowiedzi). Temat wydaje się być bardzo żywy, wystarczy spojrzeć na ilość komentarzy:

STRAJK: Czy budując wizerunek profesjonalisty mam prawo mówić o poglądach? 2

Jeden z komentarzy, który padł, świetnie zobrazował strach, który tkwi w nas, usługodawcach. Brzmiał on:

“To zależy, czy lubi się chodzić głodnym”

I teraz pytanie – naprawdę? Czy jeśli walczysz w imię dobra, mówisz wprost, za czym stoisz, to uważasz, że nagle odwrócą się od Ciebie klienci?

To teraz powiem Ci coś, co być może podziała na Ciebie uwalniająco – jeśli jacyś odejdą (JEŚLI!!) to ci, którym nie będą pasować Twoje poglądy, ale w ich miejsce nadejdą ci, którzy będą współwyznawali Twoje wartości.

Bo wiesz, ludzie nie lubią jak ktoś jest byle jaki. Często nawet go nie zauważają… Jest taki od lat znany nam, marketingowcom cytat Jacka Trouta – wyróżnij się albo zgiń, a także takie nieco mniej przeze mnie lubiane powiedzenie i którego nie polecam stosować – nie ważne jak, ważne, aby o Tobie mówili. I jest tu wiele prawdy. To, co wzbudza emocje, zawsze będzie popularne.

A gdzie są emocje, tam idą pieniądze.

Wyjaśnienie jest dość proste – wynika to z zainteresowania tematem, ilością osób, która gromadzi się wokół danej sprawy nawet z czystej ciekawości. A jeśli jest wystarczająco dużo osób, to część z nich będziw gotowa wydać swoje pieniądze – tzw. efekt skali. Nie wiem, czy jesteś tego świadomy, ale ludzie nie kierują się przy swoich wyborach chłodną kalkulacją – choćby nawet twierdzili inaczej. Jak mówi Dan Ariely w swojej książce “Potęga irracjonalności”: emocje zawsze będą decydowały o naszych wyborach, a racjonalizowanie decyzji jest jedynie próbą usprawiedliwienia swojego (dokonanego pod wpływem emocji) wyboru.

A zupełnie inną kwestią, która jest dla mnie kluczowa to ta, że dużo przyjemniej pracuje się z osobami, które po prostu są “po naszej stronie”. Wesprą, staną w obronę i dodadzą nam siły. Z nimi nie zginiesz.

Dlatego nie bój się, tylko walcz o swoje. Nie zważaj na oczekiwania innych wobec tego, jaka/i masz być. To Twoje życie i Twoja przyszłość, a #ToJestWojna!

Przewiń do góry